Dzisiaj postanowiłem jeszcze raz spróbować włączyć openSUSE 10.3. Oczywiście się nie udało. Przynajmniej nie udało się w trybie graficznym. Znowu komputer zawiesił się przy uruchamianiu systemu, na “Loading CPUFreq”. No cóż. Skoro w trybie graficznym nie mogę go uruchomić, to może chociaż pobawię się trochę w trybie tekstowym. Włączyłem openSUSE w trybie tekstowym i pierwsze co zrobiłem to wpisałem “help”. Poczytałem sobie trochę komendy i przyszło mi do głowy, czy nie spróbować by stąd włączyć trybu graficznego. W końcu nic mi nie zaszkodzi. Wpisałem “startx” i openSUSE się włączył
.
Teraz bawię się trochę systemem. Patrzę co on tu na w środku. Jedyne co musiałem skonfigurować, to karta sieciowa. Jakoś nie chciał mi się łączyć z internetem. Spróbowałem zainstalować Operę, ale coś mi nie chce chodzić. Włącza się normalnie, ale co chwile openSUSE wywala jakiś błąd.
Pograłem sobie też przy okazji w Freeciv
. Kiedyś już w nią grałem, ale na Windowsie. Tutaj na Linuxie gra się w nią znacznie fajniej. Wciągnęła mnie na trochę ponad półtorej godziny
.
To co mi się w openSUSE nie podoba, to to jak wyświetla strony internetowe. Niby na Windowsie też mam Firefoxa, ale tutaj strony internetowe wyglądają inaczej. Nie dość, że muszę korzystać z Firefoxa, bo przy Operze openSUSE mi się buntuje, to jeszcze strony internetowe wyglądają inaczej.
Czyli reasumując głupota jednak trochę boli. Denerwowałem się, że openSUSE nie chce się włączyć w trybie graficznym, a to jednak nie wina trybu graficznego, że system nie chciał się w nim załadować. Czyli czego to wina? Tego nadal nie wiem, ale kiedyś się dowiem
.
Jak na razie znalazłem w tym systemie tyle wad ile zalet. Zobaczymy co będzie jak bardzie go poznam.
PS Jeszcze jedno. Ten wpis piszę właśnie z openSUSE 10.3
.
Napisane w Internet, Linux, Windows, Wszystkie wpisy

